Nazywam się Maciej Mach i prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą specjalizującą się w obszarze bezpieczeństwa oraz certyfikacji maszyn i urządzeń przemysłowych. Moja oferta skierowana jest do firm, które poszukują dedykowanych, praktycznych rozwiązań dostosowanych do indywidualnych potrzeb i specyfiki prowadzonej działalności.
Dzięki wieloletniemu doświadczeniu zdobytemu w różnych sektorach przemysłu – w tym w produkcji elektroniki (obszary cleenroom)- również EMS, obróbce drewna, metali i tworzyw sztucznych, oraz produkcji i projektach montażowych wysokiego poziomu (HLA) – potrafię trafnie identyfikować realne potrzeby klientów oraz skutecznie je realizować. W swojej karierze zawodowej pełniłem funkcje w działach utrzymania ruchu, zarządzania produkcją, jak również jako menadżer projektów zagranicznych, co pozwoliło mi zyskać szeroką perspektywę na procesy przemysłowe oraz ich bezpieczeństwo.
Współpracowałem z międzynarodowymi liderami takimi jak Toyota, Amazon czy IKEA, realizując projekty w obszarach zarządzania operacyjnego, optymalizacji procesów, bezpieczeństwa oraz zrównoważonego rozwoju. Były to doświadczenia, które znacząco wzbogaciły moje kompetencje w pracy z dużymi strukturami organizacyjnymi i złożonymi środowiskami produkcyjnymi.
Jednocześnie specjalizuję się w kompleksowym prowadzeniu procesów certyfikacji maszyn i linii produkcyjnych – od audytów i analiz ryzyka, przez wsparcie techniczne, aż po odtwarzanie i kompletowanie dokumentacji technicznej. Do tej pory miałem okazję certyfikować kilkadziesiąt maszyn oraz systemów zautomatyzowanych – zarówno w kraju, jak i za granicą.
W swojej pracy kładę szczególny nacisk na indywidualne podejście do każdego projektu oraz ścisłą współpracę z klientem na każdym etapie realizacji. Rozumiem, że każde przedsiębiorstwo ma swoją unikalną specyfikę – dlatego dostarczam rozwiązania „szyte na miarę”, które nie tylko spełniają wymagania formalne, ale również wspierają efektywność i bezpieczeństwo operacyjne.
Moje doświadczenie jest mocno ugruntowane solidnym wykształceniem. Ukończyłem studia magistersko inżynierskie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu na kierunku technicznym. Ten kierunek na UMK słynie z wysokich wymagań i rygorystycznego programu nauczania, co potwierdza moją zdolność do mierzenia się z trudnymi wyzwaniami i analitycznego podejścia do problemów. Zdobycie tytułu mgr inż. świadczy o ponadprzeciętnej determinacji i umiejętności przyswajania złożonej wiedzy technicznej, co bezpośrednio przekłada się na jakość świadczonych przeze mnie usług w obszarze bezpieczeństwa i certyfikacji maszyn.
Z przyjemnością podejmę współpracę w obszarze oceny zgodności, certyfikacji maszyn oraz wdrażania rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo pracy. W przypadku zainteresowania ofertą, pozostaję do Państwa dyspozycji.

Dlaczego zajmuję się bezpieczeństwem maszyn
Moje doświadczenie zawodowe obejmuje zarówno nowoczesne zakłady produkcyjne, w których bezpieczeństwo było elementem projektowania maszyn i procesów, jak i fabryki, gdzie priorytetem była wyłącznie wydajność i czas.
Zaczynałem w firmach z japońskim kapitałem, gdzie bezpieczeństwo było traktowane systemowo. Linie produkcyjne były dobrze zabezpieczone, procesy uporządkowane, a wypadki praktycznie nie występowały. To był dla mnie punkt odniesienia pokazujący, że bezpieczeństwo nie jest przeszkodą w produkcji, tylko jej naturalnym elementem.
Później pracowałem w zakładach, w których presja na koszty i terminy zaczęła wypierać odpowiedzialne decyzje techniczne. Pojawiły się wypadki przy pracach manualnych, a bezpieczeństwo coraz częściej sprowadzało się do procedur i dokumentów. Jednocześnie widziałem, że tam, gdzie maszyny były właściwie zaprojektowane i zabezpieczone, do wypadków po prostu nie dochodziło.
Punktem przełomowym była relokacja parku maszynowego po przejęciu innego zakładu. Do produkcji trafiły maszyny z lat 70., często bez zabezpieczeń lub z zabezpieczeniami celowo omijanymi. Presja na szybkie uruchomienie linii doprowadziła do poważnych zdarzeń. Widziałem ludzi, którzy ucierpieli nie dlatego, że „popełnili błąd”, ale dlatego, że system pozwolił na pracę w niebezpiecznych warunkach.
W wielu firmach BHP funkcjonowało jako hasło, a nie realne wsparcie. Pracownicy nie mieli podstawowej odzieży ochronnej, a specjalista BHP istniał wyłącznie w dokumentach. Były też zakłady, które chciały poprawić bezpieczeństwo, ale zawsze odkładały to na później, bo „teraz ważniejsza jest produkcja”.
Realizowałem również projekty zagraniczne. Tam nigdy nie usłyszałem, że „wydziwiam” przy kolejnych wymaganiach BHP. Wszyscy rozumieli, że te decyzje wynikają z troski o zdrowie i życie ludzi oraz z odpowiedzialności za proces. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że bezpieczeństwo można i trzeba robić inaczej.
Moje podejście
Nie zajmuję się bezpieczeństwem maszyn po to, żeby dokumentacja się zgadzała.
Zajmuję się nim po to, żeby ludzie mogli bezpiecznie pracować i wracać do domu.
Maszyny są tylko narzędziem. Odpowiedzialność zawsze spoczywa na ludziach, którzy je projektują, modyfikują i dopuszczają do pracy. Dlatego w mojej pracy skupiam się na realnych zagrożeniach, rzeczywistych warunkach pracy i decyzjach, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo operatorów i utrzymania ruchu.
Pomagam:
Misja:
Moim celem nie jest „bezpieczna maszyna na papierze”.
Moim celem jest to, aby ludzie byli bezpieczni, a decyzje techniczne były podejmowane z myślą o ich zdrowiu i życiu.
Bo żadna maszyna, żaden proces i żadna oszczędność nie są ważniejsze niż człowiek.